Gdyby słynny, choć w gruncie rzeczy fikcyjny konflikt między
ludologami a narratologami naprawdę kiedyś zaistniał, byłby jednym z
najbardziej absurdalnych konfliktów w dziejach humanistyki. Każdy inteligentny
i choć odrobinę zorientowany w świecie gier odbiorca wie, że wiele „gier” wideo
z powodzeniem łączy element rozgrywki z narracją, więc analiza oparta tylko na
jednym z tych aspektów byłaby niepełna. Co więcej, powinna zostać wzbogacona o
kwestie dotyczące estetyki. Pytanie nie brzmi więc: „badać rozgrywkę czy narrację”, lecz: „o jakie elementy, oprócz tych oczywistych, można analizę wzbogacić,
aby uczynić ją jak najbardziej wyczerpującą”.
Oczywiście istnieją też „gry” wideo, które w większym
stopniu bazują na jednym z wymienionych elementów. Równie absurdalne byłoby
oparcie analizy Super Hexagon na
narracji, jak refleksji nad Stanley
Parable na rozgrywce. Dlatego też istotny jest wstępny wybór narzędzi
teoretycznych – również w tym przypadku owocne może być ujęcie „gier” wideo w
nawias.
Zwróciłem już uwagę na „gry” wideo, które w oczywisty sposób
grami nie są. Kolejnym krokiem, istotnym podczas analizy konkretnych
przypadków, powinna być refleksja nad tym, w jakim stopniu dana produkcja jest
grą, a w jakim „czymś innym” – linearną opowieścią, ruchomym obrazem,
interaktywnym doświadczeniem i tak dalej.
Świetnym przykładem takiego wewnętrznego zróżnicowania mogą
być klasyczne przygodówki. Czy można pisać o The Neverhood, skupiając się na rozgrywce? Pewnie tak, ale tego
typu tekst nie dałby niezapoznanemu z tą produkcją czytelnikowi żadnego pojęcia
o tym, czym ona w swojej istocie jest. Istotniejszy od samych zagadek jest tu
właśnie sposób konstruowania narracji – fragmentaryczny, pozostawiający
odbiorcę niemal do samego zakończenia w niepewności co do jego roli w świecie
przedstawionym. Równie ważna jest sama estetyka – to właśnie groteskowe,
plastelinowe otoczenie i postaci, a także absurdalna, pokraczna ścieżka
dźwiękowa autorstwa Terry’ego Scotta Taylora w najbardziej wyrazisty sposób
odróżniają Neverhooda od innych
„gier” z tego gatunku.
Dlatego też studia nad „grami” wideo skazane są na
interdyscyplinarność, co nie jest zresztą żadnym odkryciem. Podejście
„ludologiczne” jest oczywiście niezwykle istotne, nie zmienia to jednak faktu,
że bez elementów będących jego uzupełnieniem, pozostaje nazbyt wąskie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz